felieton

  • Zwykle nie wracaliśmy do domu tak wcześnie. Była trzynasta, nietypowa godzina na powrót z pracy. A jednak. Stanęliśmy przed drzwiami mieszkania. Drzwi były otwarte a zamek wisiał smętnie nad klamką. Spojrzałam na to nierozumiejącym wzrokiem. Powiedziałam – „O” i weszłam do środka. Było
  • Jechałam spokojnie. Wzdłuż pól i lasu. Jesień jest w tym roku oszałamiająca, szczególnie po południu, kiedy słońce robi się złote i pięknie się dogrywa do koloru liści i traw. Otworzyłam okno i do samochodu wpadł październikowy zapach  – pachniało wilgotną ziemią, mokrymi liśćmi
  • – Witaj. – powiedziałam otwierając drzwi. – Witaj. – Smutek miał półprzezroczystą skórę, na tle której odbijały się mocno chabrowe oczy.  Zawsze kiedy przychodzi mam kłopot z jego przyjęciem. Staram się być gościnna, otwieram przed nim drzwi, zapraszam do środka, ale po jego
  • „..wchodzę w przestrzeń dobrego bycia. Jestem piórem ze skrzydła Anioła. Dobre bycie jest obecne we mnie i w moim życiu Mój brzuch czuje się dobrze, moja głowa czuje się dobrze, moje piersi czują się dobrze. Dobrze czują się moje oczy. I dłonie. Dobre
  • Stałam przy regale w supermarkecie i szukałam goździków. Dzisiaj rano zabrakło goździków do kawy. Kawa i tak była dobra, ale goździki dodają jej tego, co ważne – miękkiej wyjątkowości.  Co rano budzi mnie zapach gotowania kawy: wrzątek, cynamon, imbir, kardamon, goździki, pojedyncze ziarna
  •          – Nie odchodź.. – powiedziałam cicho.          Miała na sobie sukienkę w czerwone maki i czerwone klapki. Czarne włosy opadały jej na odkryte ramiona. Spojrzała na mnie kątem oka.          – Już czas. – odpowiedziała.          – Nie. Jeszcze mamy trochę czasu,
  • Lubiłam tam chodzić – wzdłuż rzeki Kamiennej, płynącej zakolami po dzikich łąkach. Chodziłam boso, najchętniej sama. Przyjeżdżałam tu latem, zawsze było gorąco, a w zakolu rzeki jeszcze do tego piaszczyście. Nazwałam to miejsce sawanną – w piasku rosły ostre, krótkie kępy trawy. Sucha
  • Pokój był mały i dość ciemny. Weszłam, rozejrzałam się niepewnie. Na krześle pod ścianą siedziała Mary – babka-wizjonerka. Mary jeździ po świecie i odpowiada ludziom na pytania. Tego dnia była w Łodzi, przyszło do niej dużo ludzi, widocznie pytań nazbierało się wiele. Poznałam