CZYTELNIA

  • Zawsze wiedziałam, że kiedyś trzeba będzie zacząć ćwiczyć jogę. Przyglądałam się różnym możliwościom, bo był okres w moim życiu, w którym gotowałam na obozach jogi (trzeba było zarobić na szkołę Gestalt). I tak jak gotowanie uwielbiałam, tak joga mnie nie porywała. Czasem wskakiwałam
  • Unosi się miękko w powietrzu. Wprowadza drżenie w splocie słonecznym. Zabarwia powietrze mglistym spojrzeniem. Obejmuje ramionami i lekko kołysze. Delikatność. – Jestem słaba – mówi, niosąc na barkach życie. Lubi muzykę. Aksamitną, z lekko umykającą linią melodyczną. Taką, której dźwięki zagapiają się na
  • – Witaj. – powiedziałam otwierając drzwi. – Witaj. – Smutek miał półprzezroczystą skórę, na tle której odbijały się mocno chabrowe oczy.  Zawsze kiedy przychodzi mam kłopot z jego przyjęciem. Staram się być gościnna, otwieram przed nim drzwi, zapraszam do środka, ale po jego
  • „..wchodzę w przestrzeń dobrego bycia. Jestem piórem ze skrzydła Anioła. Dobre bycie jest obecne we mnie i w moim życiu Mój brzuch czuje się dobrze, moja głowa czuje się dobrze, moje piersi czują się dobrze. Dobrze czują się moje oczy. I dłonie. Dobre
  • Stałam przy regale w supermarkecie i szukałam goździków. Dzisiaj rano zabrakło goździków do kawy. Kawa i tak była dobra, ale goździki dodają jej tego, co ważne – miękkiej wyjątkowości.  Co rano budzi mnie zapach gotowania kawy: wrzątek, cynamon, imbir, kardamon, goździki, pojedyncze ziarna
  • życia jest dużo jest większe od nas po wielokroć czasem słyszę że wszystko trzeba planować bardzo dokładnie i bardzo precyzyjnie trzymać się tego planu bo inaczej życie się wymknie spod kontroli moim zdaniem to przyjemne jak się życie wymknie spod kontroli i czmychnie
  • wylądować w ciele miękko i odważnie zamiast mówić – to moja ręka stać się swoją ręką zamiast – to mój palec stać się palcem i kiwnąć albo pogrozić poczuć grawitację zamiast mówić że jest ciężko ręce leżą gładko na biurku kiedy piszę tylko
  • Dzień drugi połamana na kawałki krat leżę najpierw byłam pogubiona pogubiłam myśli i spojrzenia a potem nawet bicie serca teraz zbieram się do wyjścia nie wiem czy wszystko wróciło na miejsce Dzień czwarty będę się bała aż się przestanę bać wtedy wyjdę na
  •          – Nie odchodź.. – powiedziałam cicho.          Miała na sobie sukienkę w czerwone maki i czerwone klapki. Czarne włosy opadały jej na odkryte ramiona. Spojrzała na mnie kątem oka.          – Już czas. – odpowiedziała.          – Nie. Jeszcze mamy trochę czasu,
  • gdybym była tobą sosno nie musiałabym cieszyć się każdą chwilą ani rozwijać percepcji czy nanosić poprawek nie szukałabym pocieszenia w modlitwie nie żałowałabym błędów byłabym samotnym i dużym drzewem które rośnie