ewa

  • co się jeszcze może stać? lato przyszło jak zawsze czerwieni się czerwcem jest kapryśne ale i tak wszyscy je kochają potem przyjdzie jesień ale nikt nie chce o niej pamiętać póki lato rozgrzewa nadzieję zimny wiatr i tak zawieje potem ściśnie serca sprawdzi
  • Dziś tańczyłam na polu pod lasem. Tańcząc pomyślałam, że mam już dosyć mojego wyjątkowego życia. Na czele z porannymi pląsami wśród pól szmaragdowych.. Rozbawiło mnie to. I rozluźniło. Przez większość życia lubiłam być wyjątkowa. Płynęłam pod prąd, manifestując niezależność od zwyczajności i przyziemnych
  • Pewnego dnia spotkała się Bezczynność z Aniołem. Anioł przyglądał się chwilę Bezczynności w milczeniu. – Czy jesteś zadowolona? – zapytał w końcu ziewając szeroko. Zadarł głowę i spojrzał w niebo mrużąc lekko oczy. – Po co pytasz jak i tak cię to nie
  • – Powinnam zrobić tyle rzeczy – westchnęła ciężko i usiadła zawieszając na mnie zastygłe spojrzenie. – A nie robię nic. Jej nieruchome oczy błagały o pomoc, jakby mówiły – „zrób coś, popchnij mnie albo usprawiedliw..” – Do niedzieli mam oddać ten projekt, o
  • Pamiętam to olśnienie. Zachwyt połączony ze spokojem. Czytałam wtedy „Teorię poliwagalną” Stevena Porges’a. I szczególnie „zagadało” do mnie jedno zdanie: „podstawą pracy nad samoregulacją układu nerwowego jest osiągnięcie stanu poczucia bezpieczeństwa..” Czytając je miałam wrażenie, że złapałam wątek, którego zawsze mi brakowało. Pisałam
  • To było tuż po moich sześćdziesiątych urodzinach. Siedziałyśmy w ogrodzie, było lato, ciepłe popołudnie pełne przyjaznego słońca. – Dziwnie jest być po sześćdziesiątce – powiedziałam i łyknęłam pięcio-przemianowej kawy – jej smak pomagał mi przełknąć lekko gorzki smak takiego uświadomienia. Patrzyłyśmy na las,
  • Siedziała przede mną w milczeniu. Chudziutka, z zaciśniętą twarzą. – Nie jestem jeszcze gotowa na wyjście do ludzi.. – powiedziała. Jej głos był spokojny, głęboki. Każde słowo wyważone. Mówiła tak, jakby oglądała każdą sylabę zanim ją wyartykułuje. – Czuję się źle, bardzo ostatnio
  • Lubię myśleć, że mamy dostęp do wszystkiego, tylko sięgać czasem nie umiemy. Pewnie dlatego tak mi podpasowała teoria poliwagalna (wiedza o nerwie błędnym – więcej znajdziecie tutaj). Według niej wszyscy mamy w sobie część zdrową, czyli bywamy na I poziomie poliwagalnym – bezpieczeństwa
  • Nigdy nie lubiłam  się uczyć. A może bardziej – nie lubiłam szkoły. Jako nastolatka byłam, lekko mówiąc, nonszalancka. Zrobiłam sobie z tego atut – robię co chcę, niczego się nie boję i mam wszystko w dupie. W środku siedziała pogubiona dziewczynka, samotna i