W życiu najważniejsze jest życie..

Lubię myśleć, że mamy dostęp do wszystkiego, tylko sięgać czasem nie umiemy. Pewnie dlatego tak mi podpasowała teoria poliwagalna (wiedza o nerwie błędnym – więcej znajdziecie tutaj). Według niej wszyscy mamy w sobie część zdrową, czyli bywamy na I poziomie poliwagalnym – bezpieczeństwa i kontaktu. Inaczej byśmy nie żyli – bo, przede wszystkim, na tym poziomie nasze organizmy się regenerują i wracają do zdrowia.

Ci z nas, którzy mieli trochę szczęścia i dostali w dzieciństwie wsparcie, czuli się przyjęci i widziani, I-szy poziom poliwagalny mają w naturalnym zasięgu. Jeśli zaś żyliśmy w rodzinie pełnej napięcia i niepokoju, musimy sobie kontakt z tym poziomem wypracować (stąd terapia poliwagalna, która sprawdza mi się w gabinecie od dłuższego czasu).

Poczucie bezpieczeństwa jest stanem fizjologicznym, w którym rozluźnia nam się ciało, mózg odpoczywa, generuje mniej myśli. Stajemy się obecni w chwili, która się dzieje, słyszymy i widzimy innych, bo nie czujemy się zagrożeni. Umiemy też mówić o sobie i swoich potrzebach bez napięcia, ze spokojem, który powoduje, że otoczenie nas słyszy i rozumie, choć nie zawsze musi się zgadzać. W tym stanie spotykamy się z innymi, ba, nawet możemy czerpać przyjemność z różnic między nami. W końcu różnice rozwijają światopogląd. Nie musimy sobie udowadniać racji, bo racja to prawda bez miłości. Zawsze wkurza. Na I-szym poziomie możemy się spotkać z innym poglądem i nim zainteresować, zamiast przekonywać do swojego, odmiennego.

Jednym słowem – zamiast się bronić, zaczynamy być ciekawi nowego, które przychodzi w relacji z ludźmi, poprzez ich historie, poglądy i doświadczenia.

Tak jest, jeśli mieliśmy trochę szczęścia w dzieciństwie i spotkaliśmy kogoś, kto umiał w ten sposób funkcjonować. Poprzez kontakt z taką osobą zdobywamy doświadczenie i tworzy nam się zapis synaptyczny, według którego świat może się stać miejscem bezpiecznym. Nie musimy szukać bezpieczeństwa tylko na zewnątrz, nosimy jego pamięć w sobie.

Jeśli nie spotkaliśmy się z takimi ludźmi odpowiednio wcześnie, trudno nam uwierzyć w to, że bezpieczeństwo jest stanem wewnętrznym. Wchodzimy w relacje szukając ukojenia lęku. Często płacimy za to dużą cenę.

Jak myślę o tym, to przypominam sobie sesję, na której moja klientka poszukiwała sensu życia. Zapytałam ją wtedy: „Co dla ciebie jest w życiu najważniejsze?” A ona na to bez chwili zastanowienia: „W życiu najważniejsze jest dla mnie życie..”

Na co dzień zmagała się z dominacją męża. Rozwijała skrzydła tylko pod jego nieobecność. Między jedną jego nieobecnością a następną, trwała w zawieszeniu swoich potrzeb i marzeń.

Dlaczego więc z nim była? Bo była zbyt słaba wewnętrznie, mąż dawał jej poczucie stabilności i bezpieczeństwa na podstawowym, pierwotnym poziomie. Musiała poświęcić swój rozwój i marzenia, bo nie była w stanie stanąć na własnych nogach – były zbyt kruche.

Rozwijać możemy się wtedy, kiedy czujemy się bezpieczni sami ze sobą. Wewnętrznie. Kiedy zapis o bezpieczeństwie jest na naszym „twardym dysku” wystarczająco mocny. Kiedy dzieciństwo napełniło nam „bak” paliwem potrzebnym do dalszej, dorosłej podróży.

Inaczej, zawsze nas, prędzej czy później, ściągnie tryb przetrwania. Będziemy płacić swoim potencjałem za ochronę przed lękiem i poczuciem zagrożenia.

W gabinecie często jestem świadkiem pierwszego kroku w kierunku spełnienia – wygląda to czasem jak krok w przepaść. Budzi wiele lęku. Trzeba głęboko uwierzyć, że tam, gdzie wydaje się, że nie ma niczego, na czym możemy się oprzeć, jest zawsze kładka, którą możemy pójść dalej. Bo przecież mamy dostęp do wszystkiego, tylko musimy się odważyć sięgnąć. Sięganie pierwszy raz jest wysoce niepokojące. Trzeba mieć dużo odwagi i determinacji, żeby zaryzykować pójście tam, gdzie się jeszcze nie było.

Tak tworzą się nowe połączenia w mózgu. Cała nasza neurologia broni się przed tym ruchem więc poruszyć nas może tylko głęboka wiara. I decyzja, że w życiu najważniejsze jest życie a nie przetrwanie.

W ogóle skąd pomysł, żeby skupić się tylko na przetrwaniu? Nikt z nas przecież ostatecznie nie przetrwa 😊

Ale potencjał, który odważymy się rozwinąć, zostanie z nami na zawsze.

No Comments

    Leave a Reply