Trzeba wiedzieć, żeby zrozumieć

Nigdy nie lubiłam  się uczyć. A może bardziej – nie lubiłam szkoły.

Jako nastolatka byłam, lekko mówiąc, nonszalancka. Zrobiłam sobie z tego atut – robię co chcę, niczego się nie boję i mam wszystko w dupie.

W środku siedziała pogubiona dziewczynka, samotna i niezaopiekowana.

Kiedyś mój kolega po fachu (czyli terapeuta) powiedział mi: „ty to jesteś inteligentna inaczej”. Prowadziliśmy wspólnie roczny kurs Gestalt i poznał mnie na tyle, żeby rzucić tą uwagę. A ja się z tym nie mogłam nie zgodzić 😊

Bo wiedzę mam dużą. Ale trochę nie wiem jak ją zdobyłam. Jakbym musiała samą siebie oszukać, żeby się czegoś nauczyć.

Jedno jest pewne – to, co mnie interesuje, przesiąka mi przez skórę i usadawia się we wszystkich komórkach, nie tylko mózgowych.

Interesuje mnie wszystko, co pomaga zrozumieć mechanizm istnienia i działania ludzkiego. A wiedza o nerwie błędnym, poliwagalna, to chyba największy przełom w moim pojmowaniu życia.

Żeby pisać o nerwie błędnym, muszę opisać podstawy teorii poliwagalnej, a właściwie to, co jest jej punktem wyjścia. Trochę mnie hamuje moja niechęć do zdobywania i przekazywania wiedzy tzw. szkolnej, więc nie zrobiłam tego jeszcze, choć już kilka artykułów o teorii poliwagalnej popełniłam.

Dziś jest ten dzień – postanowiłam się z tym zmierzyć. I spróbować Was nie zniechęcić.

No to zaczynam:

Teoria poliwagalna zajmuje się funkcjonowaniem autonomicznego układu nerwowego (czyli tego, który nie podlega woli świadomego umysłu).

Autonomiczny układ nerwowy (dalej będę go nazywać AUN) funkcjonuje na trzech poziomach – poziomie poczucia bezpieczeństwa i zaangażowania społecznego (poziom I), zaniepokojenia (poziom II) i poziomie zagrożenia życia (poziom III).

To, czy sytuacja w której się znajdujemy jest bezpieczna, niepokojąca czy zagraża życiu, jest klasyfikowane w układzie limbicznym mózgu – w hipokampie i ciele migdałowatym. Ta część mózgu to nasz twardy dysk – jego zapis jest uruchamiany już w okresie prenatalnym a najbardziej plastyczni jesteśmy do ok. 6go roku życia. To w tym okresie powstaje największa część danych na naszym twardym dysku.

W teorii poliwagalnej używa się określenia neurocepcja. Neurocepcja to odbieranie bodźców z otoczenia poprzez układ nerwowy, odbywające się poza naszą świadomością, czyli percepcją. Neuroceptycznie odbieramy 100 % wszystkiego co się wokół nas dzieje – każdy dźwięk, ruch, temperaturę itp. Wszystkie bodźce są przesyłane do „twardego dysku” i tam dopasowywane do zapisu naszych wcześniejszych doświadczeń. Jeśli doświadczenie jest ocenione jako bezpieczne, AUN ustawia się na poziomie I-szym, jesteśmy spokojni, rozluźnieni, otwarci na otoczenie i naukę.

Jeśli zaś nasz układ limbiczny uzna, że wydarzenia są zagrażające, AUN uruchamia poziom II-gi albo III-ci.

II-gi poziom AUN to obszar walki albo ucieczki. Nerw błędny, którym idą autonomiczne impulsy, przyspiesza bicie serca, podwyższa poziom glukozy, spowalnia metabolizm. Przygotowuje organizm do walki albo ucieczki. Jedno i drugie wymaga ruchu i mobilizacji.

III-ci poziom AUN to reakcja zamrożenia, znieruchomienia. Tak zwana reakcja gadzia. Wystarczy spojrzeć jak zachowują się jaszczurki i żaby kiedy do nich podchodzimy. W tym stanie nerw błędny spowalnia bicie serca, spłyca oddech, zatrzymuje maksymalnie energię życiową, żeby ułatwić zamrożenie.

Łatwo sobie wyobrazić te trzy stany na przykładzie antylopy gonionej przez tygrysa. Kiedy antylopa wyczuje skradającego się drapieżnika, włącza II-gi poziom poliwagalny – ucieka (walczyć nie ma sensu). A kiedy czuje, że nie da rady uciec, pada i nieurchomieje. Udaje martwą. Zwalnia jej serce, zamiera oddech. Dlaczego? Bo drapieżniki nie jedzą padliny. Jest to ostatni akt ratowania życia.

I jeśli uda się antylopie przechytrzyć tygrysa i tygrys da sobie z nią spokój, antylopa wstaje i przez dłuższą chwilę ma drgawki. Jej ciało uwalnia zatrzymaną energię walki i mobilizacji w chwili zamrożenia.

Dzięki takim ruchom antylopa nie przechowuje w ciele traumy i żyje dalej.

Gdyby ludzie odkopali w sobie tą umiejętność „wytrzepywania” traumy z ciała, byłoby lżej żyć.

A tak, jeśli mamy sporo danych na swoim twardym dysku, dotyczących zagrożenia, nasze ciała zastygają i życie zaczyna przypominać walkę o przetrwanie. Traci kolor i smak. Za mało w nim radości.

Ciało migdałowate można porównać do detektora dymu w domu. Jeśli mamy zbyt dużo zapamiętanych doświadczeń zagrażających, nasz detektor dymu staje się nadreaktywny i przy przypalonym kotlecie włącza alarm jak przy pożarze domu.

Stąd się bierze nadwrażliwość, lękliwość i wycofanie z życia.

Trudno być obecnym i trzeźwym kiedy wciąż nam się włączają systemy alarmowe i trzeba ratować życie. Nieważne, że realnie niewiele nam zagraża. Autonomiczny Układ Nerwowy działa niezależnie od naszej woli i reaguje według tego, co nam się przydarzyło.

A wracając do mojej dziecięcej niechęci do szkoły. Teraz wiem, że nauka idzie łatwiej kiedy czujemy się bezpieczni. Jeśli jest zbyt dużo napięcia w domu, dzieci nie dają sobie rady w szkole, co pogrąża je jeszcze bardziej w poczuciu zagrożenia.

Tak było i ze mną, więc ubrałam się w kostium buntownika i dorobiłam sobie do mojej sytuacji legendę. Jednak mam na tyle chłonny umysł, że, interesująca mnie wiedza, wsiąkała we mnie jak w gąbkę.

Jestem sobie za to bardzo wdzięczna.

Nie wszyscy mają tyle szczęścia.

PS. Dalsza część wiedzy o teorii poliwagalnej i nerwie błędnym w najbliższych artykułach.

No Comments

    Leave a Reply