Mózg a poczucie bezpieczeństwa

Najważniejszym zadaniem mózgu jest zapewnienie nam przetrwania. Instynkt przetrwania jest osadzony w obszarze gadzim naszego mózgu, w podwzgórzu i, często niestety, jest w opozycji do racjonalnego postrzegania rzeczywistości.

Racjonalny, myślący mózg to najmłodsza część mózgowa, zajmująca jedynie 30 procent miejsca wewnątrz czaszki. I choć robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby racjonalnie myśleć, w momencie zagrożenia szefem staje się instynkt przetrwania i reakcje zwierzęce.  To dlatego oblewamy się potem, czerwienimy na twarzy (albo bledniemy, zleży która część autonomicznego układu nerwowego się uaktywnia). Dlatego tak trudno nam ukryć fizjologiczne skutki emocji.

Część racjonalna mózgu znajduje się w korze przedczołowej. Dzięki płatom czołowym umiemy planować, trzeźwo oceniać sytuację, umiemy hamować nieodpowiednie zachowania (powstrzymywać nasze zwierzęce odruchy), tutaj „mieszka” nasza empatia i zrozumienie. Tutaj jest też energetyczny obszar trzeciego oka czyli połączenie intelektu z wyższą świadomością, tak zwanymi uczuciami wyższymi. Z tego obszaru mamy dostęp do intuicji, wglądów pozazmysłowych. Można powiedzieć, że tutaj mieszka nasza mądrość, czyli połączenie wiedzy z doświadczeniem.

Płaty czołowe zaczynają się rozwijać w drugim roku życia (wcześniej dziecko funkcjonuje tylko na mózgu gadzim i limbicznym, o którym napiszę dalej).  W wieku lat siedmiu mamy je już na tyle rozwinięte, że możemy iść do szkoły – spokojnie wysiedzieć w ławce, rozumieć nowe pojęcia i wiedzę, współpracować z nauczycielami i rówieśnikami.

W tym miejscu mózgu znajduje się nasza umiejętność uczenia się nowego, rozszerzania perspektywy życiowej. Tutaj jest nasza sfera tworzenia i rozwoju.

Racjonalna część mózgu (tzw. mózg górny bo położony w obszarze czoła) zajmuje, jak już pisałam 30 procent czaszki.

Pozostałe 70 procent to mózg gadzi i mózg ssaczy.

Ale zacznijmy od początku. Mózg rozwija się od podstaw, według etapów ewolucyjnych. Najpierw powstaje część gadzia, osadzona w podwzgórzu i pniu mózgu (obszar tuż nad miejscem, w którym rdzeń kręgowy wnika do czaszki, dlatego tą część nazywamy mózgiem dolnym).  Rozwija się warstwa po warstwie już w okresie prenatalnym i działa już przy urodzeniu. Odpowiada za wszystko, co potrafią niemowlęta – jedzenie, spanie, budzenie się, płacz, oddychanie. Rejestruje głód, wilgoć (mokrą pieluchę), ból. Zawiaduje wydalaniem. Koordynuje czynności serca i płuc. Jednym słowem służy podtrzymaniu życia.

Tuż nad gadzią sferą mózgu jest układ limbiczny, nazywany mózgiem ssaczym, bo posiadają go wszystkie zwierzęta żyjące w grupach. Rozwój tego obszaru zaczyna się tuż po porodzie. Mózg ssaczy to obszar emocji, monitor zagrożenia. Tutaj jest obsadzony nasz wewnętrzny dowódca i sędzia, który decyduje o tym, co jest dla nas przyjemne a co nie, co ważne a co nieważne z punktu widzenia przetrwania. Stąd płyną tak naprawdę wszystkie nasze decyzje życiowe.

Obszar limbiczny kształtuje się w odpowiedzi na doświadczenia. Lubię go nazywać naszym twardym dyskiem, który wypełnia się danymi okresie największej plastyczności mózgu, czyli w dzieciństwie. To tutaj mamy odpowiedź na pytanie jak dzieciństwo wpływa na nasze dorosłe życie. W dzieciństwie, w wyniku doświadczeń i obserwacji otoczenia, tworzą się w układzie limbicznym połączenia synaptyczne między neuronami. Tak powstają nasze nieświadome mechanizmy działania, akcja-reakcja. Lubię nazwę „koleiny” dla synaps, bo to po nich jeździmy nieświadomie jak tramwaj od krańcówki do krańcówki naszych możliwości.

Dzieje się tak dopóty, dopóki się nie obudzimy. I nie odważymy się przestawić zwrotnic na nowe trasy.

W psychoneurologii część gadzią (pień mózgu i podwzgórze) i część ssaczą (układ limbiczny) nazywa się mózgiem emocjonalnym. Mózg emocjonalny ma pierwszeństwo w interpretacji przychodzących informacji. Jeśli mózg emocjonalny nie wykryje zagrożenia, impulsy wędrują do części racjonalnej – górnego mózgu. I korzystamy ze swojej mądrości, uważności i wewnętrznej stabilizacji. Lądujemy w obszarze poczucia bezpieczeństwa.

Jeśli jednak mózg emocjonalny oceni wydarzenia jako zagrażające, impulsy nerwowe wędrują do części ssaczej i gadziej. Mózg zaczyna wytwarzać hormony stresu, które mają nas bronić przed niebezpieczeństwem. Uaktywnia się tzw. dolny mózg, służący przetrwaniu.

Główny problem polega na tym, że ocena tego co jest bezpieczne a co nie wypływa z obszaru mózgu emocjonalnego a nie racjonalnego. W ssaczej części mózgu znajduje się ciało migdałowate, które jest głównym czujnikiem wykrywającym zagrożenie. A jego reakcje opierają się tylko na przeszłych doświadczeniach, zapisanych na naszym „twardym dysku”. Im więcej lęku i zagrożenia w przeszłości, tym bardziej nadreaktywny jest nasz czujnik.

Ciało migdałowate jest jak detektor dymu w domu. Jeśli mamy zbyt dużo złych, niepokojących doświadczeń, nasz detektor potrafi wszcząć alarm pożarowy przy przypalonym kotlecie. I to z intensywnością godną groźnego pożaru domu.

Wtedy, z szybkością błyskawicy, włączają się fizjologiczne reakcje na stres, które nie podlegają naszej woli, czyli części racjonalnej.

Tak oto przeszłość determinuje nasze teraźniejsze reakcje.

Wniosek – jeśli nie przeprogramujemy naszego twardego dysku, nie utrzymamy się zbyt długo na poziomie wyższej świadomości naszego górnego, mądrego, mózgu. Trudno jest wtedy o stabilność i emocjonalną i poczucie bezpieczeństwa.

O metodach przeprogramowywania zapisów w ciele emocjonalnym napiszę w następnych artykułach. Zapraszam również na moje warsztaty o terapii poliwagalnej (nerwu błędnego), na których można poznać te metody i ich doświadczyć.

No Comments

    Leave a Reply