Zdrowy tryb życia?

Znałam kiedyś uzdrowiciela z Peru. Był szamanem, muzykiem. Mieszkał na stałe w Łodzi ale często wyjeżdżał do dżungli amazońskiej, sprowadzał do Polski zioła, którymi leczył ludzi i pomagał im oczyszczać organizm w chorobie. Zajmował się duszą i ciałem. Był pogodnym, przyjaznym człowiekiem.

Kilka lat temu umarł na raka.

Któregoś dnia, kiedy już wiedzieliśmy, że jest chory, usłyszałam taki komentarz: „to dziwne… uzdrowiciel chory na raka… coś z nim jest chyba nie tak.” Osoba, która to mówiła, wyglądała na zawiedzioną.

Kilka dni temu trafiłam w telewizji na powtórkę Dr. House’a a w niej na taką scenę: pacjent leży nieprzytomny, podłączony pod sprzęty medyczne podtrzymujące życie a nad nim lekarz mruczący pod nosem – „nie wiem, co mogłoby mu pomóc..”; na to House: ” może joga i zdrowe odżywianie?”.

Czujecie już o co mi chodzi?

Jestem szczęśliwą posiadaczką wielu skryptów z wykładów Diolosy – światowego specjalisty od medycyny chińskiej. Niedawno otworzyłam jeden z nich na chybił – trafił i przeczytałam: „żeby zdezorganizować chorobowo działanie organizmu potrzeba mniej więcej pół roku niezdrowego jedzenia i złego trybu życia. Ten sam efekt chorobowy może nastąpić po 24 godzinach dużego stresu.”

W związku z tym – można mieć objawy nadkwasoty jedząc tylko zdrową, zrównoważoną żywność. Można mieć zablokowaną wątrobę chociaż dbamy o nią i oczyszczamy systematycznie. I tak dalej.

Lubię jeść zdrowo. Lubię się wyspać, medytuję, ćwiczę jogę. Robię to wszystko dla przyjemności.

Towarzyszy mi też historia trzech pokoleń mojej rodziny. Ta historia wpływa na pracę moich nerek (są związane z systemem rodzinnym), wątroby (tutaj mieszka podświadomość, która łapie wzorce we wczesnym dzieciństwie), serca (ono reaguje na wszelkie przejawy straumatyzowanej miłości).

Czy zdrowy tryb życia rozwiąże problemy, w które jestem wpleciona jak w gobelin?

Pewno nie, ale pomoże mi zachować równowagę tyle czasu, ile się da.

No Comments

    Leave a Reply