Słodycze

Ach te słodycze! Już z mlekiem matki wyssaliśmy przekonanie, że słodkie uszczęśliwia. Później dochodzi słodzona herbatka dla dzieci, szukanie pociechy w czekoladzie, łagodzenie stresu batonikiem.

Słodycze to sposób, żeby zapomnieć o zagrożeniu i poprawić sobie nastrój. Przynajmniej tak nam się wydaje. W rzeczywistości apetyt na słodycze to przykrywka dla głębszej potrzeby – potrzeby poczucia bezpieczeństwa. W medycynie chińskiej smak słodki to element Ziemi. Ziemi-Matki, karmicielki otaczającej opieką. Jeśli stoimy mocno na ziemi a nasze działanie budujemy na mocnym fundamencie – jedzenie słodyczy nie staje się problemem.

Dopóki jemy tak zwane „wszystko” jesteśmy wystarczająco zatruci, żeby nie czuć działania cukru na nasz organizm. Ale im zdrowiej jemy, tym gorzej znosimy cukier. Może to i dobrze – cukier jest najtragiczniejszą i największą pomyłką kulinarną naszej cywilizacji. Jest to produkt, który ogałaca nas z wartościowych mikroelementów i witamin. Do jego strawienia potrzeba witamin z grupy B oraz wapnia, fosforu, magnezu i chromu, które organizm pożycza z innych pokarmów, co skutecznie zubaża dietę.

No i jeszcze działanie cukru na zęby. Mimo, że zęby są najtwardszymi i najodporniejszymi częściami naszego ciała, pod wypływem bakterii cukrowych miękną jak wosk. Cukier razem ze śliną tworzy na zębach osach, który jest doskonałą pożywką dla mikrobów atakujących szkliwo i wypłukujących z niego substancje mineralne.

Organizm nie toleruje dużej ilości skrobi i cukru – przemysłowych węglowodanów. Po prostu nie ma ich w programie genetycznym. Konsekwencją jedzenia zbyt dużej ilości cukru jest wilczy apetyt, brak energii, nadwaga, zła jakość krwi, nerwowość i nocne ataki jedzenia.

Myślę, że większość z Was zna wyżej wymienione fakty, ale nie zaszkodzi sobie czasem o nich przypomnieć.

No więc, co z tymi słodyczami?

Nie zostaje nam nic innego jak: po pierwsze – zwiększyć w codziennej diecie ilość produktów z elementu Ziemi, tzn. – kaszy jaglanej, marchwi, dyni, cukinii, avocado, ziaren, orzechów, suszonych owoców itd.

Po drugie: zanim sięgniemy po batona porozmawiajmy ze sobą krótką chwilę. Poszukajmy potrzeby, która kryje się pod apetytem na słodkie. Z mojego doświadczenia wynika, że to czasem skutkuje 🙂

Po trzecie: jeśli jemy słodycze, to kupujmy je w sklepach ze zdrową żywnością albo produkujmy je sami. To się naprawdę opłaci.

No Comments

    Leave a Reply