Szarlotka babci Ani

Jak to się stało, że nie ma tu jeszcze przepisu na moją szarlotkę? Uwielbiam ją, kojarzy mi się ze wszystkim dobrym z dzieciństwa. Moja babcia Ania kochała gotować, zbierała przy stole całą rodzinę, jej przepisy wciąż są najważniejsze dla rodziny Dobków 🙂

Wiele lat temu, kiedy zdecydowałam się na powrót do siebie i swoich źródeł, odkryłam przepis na tą szarlotkę. Jej zapach kojarzy mi się z miłością, którą babcia Ania obdarzała nas wszystkich (ja byłam oczywiście przekonana, że mnie babcia kocha najbardziej :).

Smak tej szarlotki sprawia, że miłość staje się dla mnie stanem naturalnym.

Przepis jest wciąż modyfikowany, w pierwotnym był na przykład smalec ;), biały cukier i bielutka pszenica.

Dziś proponuję Wam wersję bezglutenową z niewielką ilością cukru trzcinowego, który można równie dobrze zastąpić ksylitolem na przykład.

Kruche ciasto:

G – szklanka mąki gryczanej

Sł – szklanka mąki jaglanej, szklanka mąki ziemniaczanej, 2 jajka i 3 żółtka, wanilia, 2 łyżki śmietany, kostka zimnego masła (masło ucieram na tarce z grubymi oczkami), 3 łyżki cukru trzcinowego albo ksylitolu

O – płaska łyżeczka kardamonu, 1/2 łyżeczki suchego imbiru

Sn – 1/2 łyżeczki soli, 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

K – kilka kropel soku z cytryny dla zachowania obiegu

Ciasto zagniatamy i wkładamy na pół godziny do lodówki.

Jabłka:

Najlepsza jest szara reneta, warto jest wpaść na rynek i poszukać. Babcia używała oczywiście szarej renety i tego smaku nie zastąpi żadna inna odmiana jabłek.

Jeśli nie upolujecie renety, kupcie jabłka kwaskowe i twarde.

Jabłek ma być dużo – co najmniej kilogram albo trochę więcej.

Ucieramy jabłka na tarce o grubych oczkach, dosypujemy łyżeczkę suchego imbiru i 2 łyżeczki cynamonu, mieszamy.

2/3 ciasta rozwałkowujemy i kładziemy na spód brytfanny, na cieście rozkładamy jabłka i przykrywamy je pozostałą częścią ciasta (dobrze jest je rozwałkować i układać po kawałku na jabłkach; rzadko mi się udaje nienaganny placek na wierzchu 🙂

Pieczemy ok. 40 min w temperaturze 180 stopni.

Po wyjęciu posypujemy lekko cukrem pudrem ze zmielonego cukru trzcinowego albo posypujemy jeszcze gorącą całym cukrem (będzie lekko chrupać przy jedzeniu).

Życzę Wam smacznej i miłosnej konsumpcji 🙂

No Comments

    Leave a Reply