Moje Święta

Jest 17-ta w nocy (jak to mawia mój kolega opisując dzień zimowy).

Jestem sama w moim domu w lesie. Siedzę na kanapie, muzyka gra cichutko (Hania Rani, ona najbardziej mi pasuje do samotnych, leśnych wieczorów).

Za tydzień Święta a ja już prezenty mam, i zakupy częściowo zrobione.

Cieszę się na te Święta. A bywało różnie przecież. Kiedyś Święta obchodzić MUSIAŁAM. Uśmiechałam się i czekałam aż się skończą. W duchu marzyłam o spędzeniu Świąt tylko z tymi ludźmi, z którymi chcę i których lubię.

Potem się zbuntowałam, uciekłam i spędzałam Święta tylko w towarzystwie J. – nowego męża. Wyjeżdżaliśmy w  świętokrzyskie do chałupy po dziadkach i spędzaliśmy ten czas robiąc tylko to, na co mieliśmy ochotę. W Wigilię śpiewaliśmy mantry i graliśmy na didgeridoo. Chodziliśmy do lasu, piliśmy wino. Kilka lat potrzebowałam nic nie musieć.

Teraz spędzamy Święta z rodziną. Gotuję potrawy Wigilijne, wymyślam nowe ciasta, kupuję dla wszystkich prezenty. Robię to, bo lubię. Bo gdybym nie chciała, tobym tego nie robiła. I nikt nie miałby do mnie o to żalu. Moja rodzina przyjmuje wszystkie moje pomysły i potrzeby.

Wciąż unikam świątecznego zamieszania w mieście. U mnie na wsi jest cicho. Spokojnie czekam na święta.

W tym roku zrobię na Wigilię sernik jaglany z masą makową. I sałatkę z komosy z bobem i orzechami. Pierogi z kapustą. Uśmiecham się na samą myśl o tym.

Zrobię to wszystko, bo chcę. Dla czystej przyjemności.

A na razie siedzę na kanapie, przy kominku. Mam czas i spokój. Dzięki temu nie zgubię tego, co dla mnie w Święta najważniejsze – miłości do moich bliskich.

Spokojnych i miłosnych Świąt Wam wszystkim życzę 😊

No Comments

    Leave a Reply