Krupnik jesienny

Krupnik zupa banalna, trudno nim zaimponować komukolwiek. Ja jednak mam do niego słabość i czasem podejmuję wyzwanie.
Dzisiejszy przepis jest sprawdzony i przetestowany przy różnych okazjach.
Nie bagatelizuję krupniku, bo trzeba włożyć sporo pracy, żeby zachwycił smakiem.

G – 2 litry wrzątku, łyżeczka kurkumy
Sł – 2 marchewki i pietruszka pokrojone w półplasterki, 4-6 suszonych podgrzybków
O – 1/2 selera pokrojonego, biała część pora w półplasterkach, 1/2 łyżeczki świeżo mielonego pieprzu, łyżka ziaren kolendry rozgniecionych w moździerzu, 10 dkg pęczaku (lepiej żeby był wcześniej namoczony ok godziny)
Sn – płaska łyżka soli (oczywiście kamiennej albo morskiej)
K – pokrojone łodyżki z pęczka natki pietruszki

gotujemy mniej więcej 20 minut i dodajemy:

G – łyżeczkę lubczyku suszonego, 1/2 łyżeczki tymianku
Sł – łyżeczkę mielonego kminku
O – ząbek zmiażdżonego czosnku (jeśli trzeba to jeszcze pieprz)
Sn – sos sojowy (ilość ocenicie po spróbowaniu zupy:)
K – pęczek natki pietruszki (czyli reszta po odcięciu łodyżek), pęczek koperku – oczywiście posiekane, łyżka soku z cytryny
G – szczypta kurkumy
Sł – olej rzepakowy i troszkę masła – ja dodaję ok 50 ml oleju i łyżkę masła
O – szczypta zmiażdżonej kolendry, żeby zakończyć ostrym smakiem, bo to jesień przecież..

Gotujemy kilka minut i odstawiamy z ognia. Przykrywamy garnek pokrywką i dajemy krupnikowi odpocząć. Najlepiej smakuje po minimum godzinie „odstania”.

W drugiej części gotowania trzeba z krupnikiem wejść w relację – próbować, dosypywać i próbować. Tylko wtedy osiągniecie efekt krupniku doskonałego 🙂

No Comments

    Leave a Reply