Ratowanie Ziemi

– Witaj moja droga! – zawołała z szerokim, promiennym uśmiechem rozkładając szeroko ramiona. – Jak się masz? – zapytała i nie czekając na odpowiedź chwyciła mnie w objęcia. Chwilę trwałyśmy w uścisku, czułam jej delikatne poklepywanie po ramieniu. – Świetnie wyglądasz – dodała odsuwając mnie na szerokość ramion.

Otworzyłam usta, żeby jej odpowiedzieć, ale ona znowu chwyciła mnie w objęcia.

– Humm, hmmm. – pomrukiwała przy tym zadowolona.

– Cieszę się, że cię widzę – wydobyłam z siebie w chwili, kiedy uścisk się rozluźnił. Poprawiłam dekolt bluzki i z uśmiechem zaprosiłam ją do stołu.

– Co słychać u ciebie? – zapytałam. – Dawno się nie widziałyśmy..

– Och, u mnie duuuużo się dzieje, wiesz, te przemiany wokół…. – rozejrzała się  zataczając krąg dłońmi, jakby przemiany dotyczyły mojej kuchni. – Byłam ostatnio na wspaniałych, naprawdę wspaniałych zajęciach, wyobraź sobie, że przyjechał mistrz duchowy z Norwegii, mieszka w chatce na fiordach, ma spektakularne sukcesy w uzdrawianiu ludzi. Przeżyłam ekstazę! Ach, nie wyobrażasz sobie jaki to cudny człowiek! Kiedy mnie dotknął i spojrzał mi w oczy poczułam się goła, zjednoczona z Bogiem i wszechświatem. – jej oczy rozszerzały się z każdym wypowiedzianym słowem – Było mnóstwo ludzi, przeżywali katharsis. Wiesz, było jakby Anioł Przemiany zstąpił na Ziemię!

– jej głos był coraz donoślejszy – Spotykamy się co tydzień w grupie zajmującej się Ratowaniem Ziemi, medytujemy dla Świata – spojrzała na mnie sprawdzając moją reakcję – to bardzo ważne.. ludzie się zmieniają na tych spotkaniach….

– Zrobić ci herbaty? – wstrzeliłam się w chwilę, w której zaczerpnęła oddech.


– Ach, tak, tak.. proszę – powiedziała – A co u ciebie moja kochana?

– No cóż… – musiałam dać sobie chwilę do namysłu, bo zaskoczyło mnie jej zainteresowanie – u mnie w porządku.. pracuję sporo, trochę piszę, planuję otworzyć…..

– A! byłabym zapomniała! – zawołała –  Wiesz, że w przyszłym miesiącu w Centrum „Jam jest” będzie medytacja Światła? Przyjdź koniecznie, będziemy pracować energetycznie na rzecz rozjaśnienia ciemności. – poprawiła się na krześle jak dobra uczennica, która rwie się do odpowiedzi.

W tym momencie zadzwoniła jej komórka.

Wyciągnęła telefon z torebki, spojrzała na wyświetlacz – Mąż.. – rzuciła w moim kierunku – Przepraszam na chwilę – dorzuciła i wyszła do przedpokoju.

– Halo – burknęła w telefon.

Głos w słuchawce dudnił tak przenikliwie, że jego tembr docierał aż do mnie.

– No i co z tego? –zawarczała w telefon.

Dudnienie narosło.

– I gówno ci do tego.. – zasyczała w słuchawkę i się rozłączyła.

Wróciła do pokoju, usiadła, wzięła z gracją w dwa palce ucho filiżanki i delikatnie siorbnęła łyk herbaty.

– O czym to mówiłyśmy? Acha, no wiesz, te przemiany są nieuniknione. Nie mamy wyjścia, musimy w nich uczestniczyć. No więc przyjdziesz na medytację?

No Comments

    Leave a Reply